Jump to content

vajraguru

Użytkownik
  • Content Count

    22
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    18

vajraguru last won the day on September 2 2017

vajraguru had the most liked content!

Community Reputation

10

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Powiem Ci za 1,5 tygodnia, bo wlasnie ten model sprawdzę...
  2. Jeżeli zaczekasz 1,5 tygodnia to Ci powiem jak spisuje się rower do spiningu sięgający Twojego budżetu. M.
  3. Cześć A może dołożyć nieco, kupić rower do spinningu i realizować na nim np. trening HIIT? W tej cenie jednak należy oczekiwać kompromisów pomiędzy możliwościami a jakością. M.
  4. Liczyłem na Fitatu i wychodzi mi podobnie jeżeli chodzi o budżet kcal przy takim tempie chudnięcia. Więc skąd pomysł na te 800-900 kcal? Twoja aktywność treningowa jest całkiem duża. Nie wiem jak długo pociągniesz na takim deficycie... Nie jesteś przemęczona? Nie masz spadków nastroju? Taki deficyt jest ogromnym stresem dla Twojego organizmu, więc robi wszystko, by temu zapobiec. Tryb walki o przetrwanie. Moje pomysły: 5-6 posiłków dziennie w równych odstępach czasu, w których nie będziesz niepotrzebnie podnosić poziomu cukru (niski IG) BCAA zamiast L-karnityny zadba o lepszą regenerację po treningu zacznij powoli podnosić budżet kcal aż do poziomu jaki sugeruje Ci aplikacja bardzo mocno pilnując w tym czasie czystości jedzenia zmiana proporcji makroskładników do 25%B, 20%T, 55%W, lub 20%B. 20%T, 60%W. (odrobinę więcej białka kosztem węglowodanów). Nie wiem, czy FitnessPal pozwala na ręczne ustawianie proporcji zielona herbata to zawsze dobry pomysł Masz 17 lat, Twoja waga ma chyba jeszcze prawo się zmieniać. Unikałbym gwałtownych ruchów, zmniejszyłbym oczekiwane tempo chudnięcia do 0,5 kg tygodniowo i presję, że ma to się stać szybko, lekko przystopował koncentrując się na nawykach czystego jedzenia, smacznych fit przepisach, liczeniu makroskładników (pomoże Ci w tym elektroniczna waga i np Fitatatu - chyba, że fitnesspal ma opcje skanowania kodów kreskowych). Te nawyki i umiejętności (także gotowania) zostaną z Tobą na całe życie i będą najśliczniej procentować w najbliższych latach. Do tego zapisuj sobie wszystko w jakiejś tabeli. Podziel ją na okresy np 3 tygodniowe, notuj jaki miałaś budżet kcal, jaki podział makroskładników, jakie miałaś samopoczucie i jaką aktywność treningową, jakie były obwody (mierzysz? zacznij!). A następnie modyfikuj makro, zwiększ np o 5% ilość białka kosztem węgli. Zobacz co się stanie. Jak to wygląda, gdy ucinasz 250 kcal poniżej BMR, a co się dzieje, gdy ucinasz 500. Hipoteza, działanie, wnioski. Powodzenia!
  5. Cześć, 95 procent problemów z odchudzaniem to rodzaj diety, złe nawyki, częstotliwość posiłków i brak konsekwencji w realizacji planu. Czy znasz swoje dzienne zapotrzebowanie kcal i czy kontrolujesz makroskładniki swoich codziennych posiłków? Marcin
  6. Widzę ten produkt w ciągłej ofercie jednego z białostockich sklepów internetowych. (ma on również siedzibę stacjonarną i wygląda wiarygodnie).
  7. Ja mniej więcej od tygodnia. Smród (nie umiem tego inaczej nazwać) tabsów nie do zniesienia, ale działa na mnie chyba nawet lepiej niż poprzednia wersja. Z całą pewnością będę do niego wracał.
  8. Mtzki Można, będą się wzajemnie uzupełniać. Są bardzo w porządku, będą efekty, ale jak pisałem wyżej - mirz raczej obwody, a nie kg. Zobacz też jak będziesz reagować na Ground Zero. Zacznij delikatnie. Od razu przychodzi mi na myśl, że to złe proporcje makroskładników albo dieta kamikadze, czyli "prawie nie jem". Policz proszę swoje dzienne zapotrzebowanie. odejmij od tego 250-500 kcal, podziel sobie makroskładniki. Następnie nakładaj na talerz z aptekarską dokładnością i notuj sobie wszystko niczym pilny student pierwszego roku. Po 2 miesiącach prowadzenia takiej tabeli pewnie zobaczysz jak to wszystko wzajemnie na siebie odziaływuje. Szukaj, aż znajdziesz swój "złoty środek". Continuous and neverending improvement U mnie gromadzenie wody skończyło się po zupełnym odstawieniu soli i uczynieniu sobie z zielonej herbaty napoju nr 1, który doskonale się w tym sprawdza. Powodzenia!
  9. Mewpew Cześć, Pewnie już to wszystko wiesz, ale może się komuś przyda. Kilka moich pomysłów: Okresowe blokady tego typu się zdarzają i są zupełnie normalne. Źle wyliczone dzienne zapotrzebowanie kaloryczne W mojej ocenie przed suplementacją dobrze poznać, jak wygląda chudnięcie "na czysto", czyli podzielić sobie plan chudnięcia na 10-14 dniowe okresy, zaplanować dzienny budżet kcal na jakimś poziomie, proporcje makroskładników, a następnie realizować bez cheat meal'ów, alkoholu itp. Dobrze sobie również notować także swój nastrój, a następnie lekko modyfikować proporcje makroskładników szukając idealnej proporcji, w której będziesz się czuć optymalnie i jednocześnie będziesz notować pewne spadki. Cognosce te ipsum. Liczenie makroskładników "na oko". 25 gram masła orzechowego na oko to zazwyczaj jest 45 Polecam elektroniczną wagę kuchenną i sympatyczną aplikację do liczenia makroskładników "fitatu". Waga prawdy Ci nie powie Może robisz niezłe postępy ale o tym jeszcze nie wiesz. Zamiast wagi mierz obwody w pasie, talii, na brzuchu. To bardziej wiarygodna i mniej stresująca metoda sprawdzania postępów w treningu. Oczywiście mierzymy co 14-21 dni. Kortyzol Trenujesz dużo, pewnie jesteś na minusie wobec zapotrzebowania kcal, więc Twój organizm jest niczym nastolatka na pierwszej randce. Wszystko ją stresuje i nie ma co liczyć na całuska. A na poważnie: - zwolnij tempo, dodaj dodatkowy dzień na regeneracje - zadbaj o regenerację zaraz po treningu (BCAA to absolutne minimum) - więcej dobrego snu = niższy poziom kortyzolu. dobrze się tu sprawdza połączenie melatoniny i GABA, Z innych patentów na kortyzol (jest tego trochę) - witaminy z grupy B, - Omega3 - 5-HTP - Fosfatydyloseryna - Ashwagandha - zielona herbata - koniec z porannym papieroskiem z kawą na balkonie (rano poziom kortyzolu jest naturalnie najwyższy, wiec poranki są kluczowe) Ja w okresie ostrego spadku dodawałem jeszcze LeanFX. Z tym, że brałem go głównie po większym treningu i rano. 2-3 duże posiłki zamiast 5-6 i niski procent węglowodanów złożonych w diecie. Idealna sytuacja jest wtedy jemy często posiłki, które nie spowodują dużych skoków cukru. I powinno być dobrze. I teraz szukamy dobrego spalacza i oszczędzamy kasę na nowe ubrania. Powodzenia!
  10. Mam podobne doświadczenia. Przy tym specyfiku zauważyłem mniejsze spadki w wadzie (ok 1,5 kg w ciągu 20 dni), ale jednocześnie spore zmiany w obwodach.
  11. Cześć, Prawdopodobnie cały sekret tkwi tu w tym "jem porządnie". Zacznij od podstaw. Poszukaj w internecie informacji o: - sposobach wyliczania swojego dziennego zapotrzebowania kalorycznego (BMR) - podziale makroskładników podczas budowania masy mięśniowej Chyba, że już to robisz...
  12. Miałem podobnie, gdy maksymalnie ucinałem kcal (do 800-1200 dziennie). Po jakimś czasie organizm się adaptował, pojawiała się lekkość, dobre samopoczucie i spadki w BF. Gdy przestawiłem się na liczenie makroskładników (zwiększając tym samym dzienny budżet kcal więcej niż dwukrotnie): - tempo spalania ... wzrosło - zniknął problem gastro. (5-6 mniejszych posiłków dziennie zamiast 3 plus planowanie na 2-3 dni do przodu) Spalacze (szczególnie Ground Zero) maksymalnie hamowały łaknienie, więc mając tendencje do niejedzenia często się do niego "zmuszałem". (cały czas kontrolując makro)
  13. Co ja bym Ci polecił: Zacznij ćwiczyć. Zacznij choćby od hantli. Jak się coś tam w bicepsie zaokrągli, to dostaniesz małego kopa motywacyjnego. Pojawią się endorfiny, lepszy nastrój, pewnie lekko skoczy Ci testosteron i będziesz chciał ćwiczyć więcej. Wtedy pewnie zaczniesz zauważać, że po pewnych posiłkach czujesz się źle na treningu, a po innych lepiej. Więc pewnie będziesz drążył temat i zacznie się era fit. Poczytaj więc o podziale makroskładników tego co jesz przy redukcji (będzie trochę metod prób i błędów) i wylicz sobie swoje dzienne zapotrzebowanie. Do powyższego przydatna może być apka fitatu. Jest na Androidzie i na iOS. Wpisujesz produkty, albo skanujesz kody kreskowe. Można zaplanować cały tydzień do przodu. Zaplanowane posiłki = zero podjadania (bo po co?) Pojawia się żelazna dyscyplina niczym u Spartan. Bardzo szybko uświadomisz sobie, że dodanie śmieciowego jedzenia psuje cały Twój plan dnia. Naturalnie zaczniesz wiec gotować i będziesz w tym ekspertem. Omlety, pankejki białkowe itd. Może być naprawdę smacznie i lekko. Waga zacznie lecieć w dół (jak lubisz wykresy polecam apkę o sympatycznej nazwie Happy Scale) więc będzie to drugi bieg motywacyjny. Będziesz więc chciał ćwiczyć jeszcze więcej. W apce fitatu masz "Pomiary ciała". Miarka krawiecka w dłoń, wpisujesz i po miesiącu widzisz zmiany. Pomyśl wtedy o regeneracji, pamiętaj o wysypianiu się i nie głodź się. Latem uzupełniaj elektrolity. Pomocne będą również aminokwasy rozgałęzione. A później to już będziesz drążył temat sam. Jeżeli będziesz ćwiczyć w domu - odpal jakiś serial. (zasada, że jak już marnować czas przed tv to tylko przy kardio) Czas zleci szybciej, a treningi zaczną Ci się dobrze kojarzyć. Trening na zewnątrz? Audiobooki. Mówiłem o endorfinach? Powodzenia!
  14. Koniec opakowania. Po 30 dniach wyszło mi na tym zestawie (dorzuciłem jeszcze Lean FX) równo -7kg.
  15. Cześć, Mam problem ze zrozumieniem Twoich intencji. Szukasz czegoś do motywacji? A może być negatywna? Nie chcę się bawić w podwórkowego psychologa, ale może jeszcze nie nadszedł dla Ciebie czas, by to wszystko zmienić? Zbijanie dużej wagi to droga przez mękę. To piekło dbania o każdy detal, a tu orbiterek się kurzy, nawyków żywieniowych nie chcesz zmienić, coś się nie da... come on... Jakiś cudowny spalacz? Nie szkoda Ci pieniędzy? Po co Ci to? To tylko frustruje. Wydasz kasę, zbijesz 2 kilogramy i nic się nie zmieni. Po miesiącu wrócisz do wagi wyjściowej. Zbyt dobrze to znam. Nie będę rzucał nazwami, bo to na tym etapie z taką motywacją to bez sensu. Trochę więc z mojego życia, że to nie o to chodzi: Pierwsze 20 kg zrzuciłem ucinając cukier, pieczywo i inne gówno. Byłem w stanie robić jedynie spacery, ale byłem zdesperowany, więc spacerowałem. Kolejne 10 wylewając siódme poty na treningach. No days off. Na tym etapie dodałem coś na regenerację, by w ogóle wstać rano po sesjach siłowych i aerobach. A teraz stuknęło mi 40. I to jest moment dla mnie, by dorzucić spalacze, blokery kortyzolu i inne wspomagacze ale przynajmniej godzinę dziennie "tracę" na liczenie makroskładników każdego posiłku, planowanie na kilka dni do przodu, gotowanie, przygotowywanie i tabele w excelu, gdzie to podsumowuję. Każdy aspekt, każdą minutę każdy gram białka, tłuszczu, węgli i przede wszystkim - każdą wydaną złotówkę na suple, które mogą być cudowne, gdy wszystko inne jest cudowne. Siedząca praca? Moja też jest. Co z tego? Są takie plastikowe pudełeczka. Gotujesz, zamykasz i grzecznie jesz co 3-4 godziny. Powodzenia!
×
×
  • Create New...