Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą oceną od 20.02.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 1 punkt
    Rumcajs

    Najlepsze Spalacze Tłuszczu - Ranking

    Gabs Objawy o których piszesz moim zdaniem nie są bezpośrednio powiązane ze stosowaniem spalaczy. 3,5 Diiodo-I-thyronin jest prekursorem dla hormonów tarczycy, natomiast w żaden sposób nie dostarcza ich bezpośrednio. Moim zdaniem nie ma szans odczuwać doraźnie tego składnika, nie wspominając nawet o tym że stosujesz te suplementy dopiero kilka dni. Jedyne co przychodzi mi do głowy to jakieś widoczne zmiany w odżywianiu skąd może wynikać zmniejszenie energii bądź poprostu nagromadzenie się codziennego zmęczenia. Żaden wzrost pobudzenia po tych suplementach w godzinie 22 też mało możliwy więc raczej szukałbym problemów gdzieś indziej. Burn24 to bardzo dobry środek, przy niższej aktywności zapewne efektywniejszy od Assassinate, jeśli chcesz możesz na niego przejść a spalacz Olympusa sobie zachować na później i połączyć sobie go z jakimś termogenikiem jeśli tolerancja już wzrośnie. Ewentualnie na 2 - 3 dni odstaw suplementy i sprawdź reakcje. tosiek W grę wchodzą tylko spalacze lipotropowe ? Wcześniej miałeś Lipo6 z tego co piszesz który jest termogenikiem ( choć pod kontem składu bardzo kiepskim . Jeśli nie masz żadnych przeciwwskazań to lepszą opcją będzie jakiś spalacz termogeniczny, tym bardziej że masz sporą aktywność fizyczną. Sprawdź sobie ANS Thermo Craze. Póki co mało o nim opinii, ale składowo wygląda bardzo dobrze, kilka osób już stosowało i bardzo sobie chwaliło.
  2. 1 punkt
    Kazam

    Motywacja do treningu

    Motywacja do treningu …zanim zaczniesz – zbadaj się, chroniczny brak motywacji do działania lub nieumiejętność podejmowania nawet najprostszych decyzji. Ciągły brak wiary w siebie i zaniżona samoocena. Do tego ciągłe nieudane próby pracy nad sobą. Jeśli napisałem teraz coś o Tobie, to istnieje duża szansa, że powinieneś leczyć się na depresję lub dystymię. Warto przejść się do psychologa lub psychiatry, żeby upewnić się, czy tak naprawdę problem z motywacją nie tkwi głębiej. Depresja to choroba. Ma swoje objawy, również fizjologiczne. Da się ją leczyć – sam jestem przykładem osoby, która wyszła z takiego stanu i żyje teraz pełnią życia. Dystymia (o której być może nie słyszałeś) to bardziej podstępna odmiana depresji. Charakteryzuje się chronicznym obniżonym nastrojem z remisjami trwającymi nie dłużej niż dwa miesiące. Wśród objawów dystymii wymienia się: ciągłe uczucie zmęczenia; trudność w podejmowaniu nawet prostych decyzji; uczucie pustki i beznadziejności („ból istnienia”); obniżone poczucie własnej wartości („czuję się jak gówno”); zaburzenia snu i/lub łaknienia; problemy z koncentracją; brak odczuwania szczęścia i satysfakcji (tzw. „anhedonia”); unikanie kontaktów z innymi ludźmi; brak motywacji; uczucie nudy, wewnętrznej pustki („pustynia emocjonalna”). Mimo że objawy dystymii są mniej spektakularne niż objawy klinicznej depresji, to jest ona bardziej niebezpieczna. Wiąże się to z tym, że symptomy choroby są często ignorowane i osoby cierpiące na dystymię myślą, że mają po prostu taki melancholijny charakter. Do tego dystymia nie jest zazwyczaj na tyle uciążliwa, żeby całkowicie paraliżować jakiekolwiek działanie. Osoby chore na dystymię potrafią wywiązywać się ze swoich obowiązków. Ba, wręcz czasami są nawet pracoholikami, ponieważ praca jest doraźnym środkiem skutecznym w zwalczaniu objawów. Jeśli jednak powyższy opis zupełnie do Ciebie nie pasuje, to możemy przejść do zasadniczej części, czyli do praktycznych wskazówek pomocnych w podtrzymywaniu motywacji. Motywacja do treningu Jedną z pierwszych przeszkód na drodze do działania są nasze fałszywe przekonania na temat nas samych i otaczającego nas świata. Jeśli uważasz, że za wszystkie Twoje nieszczęścia odpowiedzialni są inni, to jesteś w błędzie. Ty sam odpowiadasz za swoje życie. Można mieć różne warunki startu, ale ostatecznie to Ty decydujesz o własnej drodze. Gdyby Mahatma Gandhi nie urodził się w złym miejscu i w złym czasie, pewnie nigdy nie zostałby wielkim człowiekiem. Innym przykładem myślenia, które paraliżuje wzbudzanie motywacji, jest zamartwianie się rzeczami, na które nie ma się wpływu. Nie masz wpływu na pogodę, więc po co się nią zamartwiać, skoro nie możesz jej zmienić? W ten sposób marnujesz jedynie energię życiową, którą mógłbyś spożytkować na coś bardziej konstruktywnego niż narzekanie. OLEJ GÓRNOLOTNE CYTATY „Sky is the limit”, „Impossible is nothing”, bla, bla, bla… Brzmi pięknie, ale za tymi cytatami nie idzie żadna treść. Innymi słowy: porady w stylu Paulo Coelho schowaj do lamusa. Niektóre z nich dają chwilowy zastrzyk energii do działania, ale często budują fałszywą wizję rzeczywistości. Powiem to inaczej: takie cytaciki generują dużo lajków, ale nie przekładają się na nic namacalnego. Poza tym mam nieodparte wrażenie, że za sprawą takich cytatów promuje się napompowaną „kulturę sukcesu”. „Musisz być najlepszy”, „musisz odnieść sukces”, musisz, musisz, musisz… Jak można szczęśliwe żyć, kiedy jest się pod taką presją? Niektóre z tych cytatów są nawet bezpośrednio szkodliwe. Na przykład „100% albo nic” to, w kontekście treningowym, najlepsza droga do kontuzji Nie twierdzę, że cytaty to coś złego. W końcu są to ludzkie myśli, które czasem mają wartość. Ale dobierałbym je mądrze i rozsądnie. DOWIEDZ SIĘ, CZEGO CHCESZ Kolejny krok milowy. Jak możesz się do czegoś motywować, kiedy nawet nie masz pojęcia, czego chcesz od życia? Nikt nie powiedział, że to się wie od razu. Albo że to się nigdy nie zmienia. Jednak bez punktu zaczepienia ciężko jest kierować swoim życiem. „Poznaj samego siebie” – to starożytne zawołanie wciąż zachowuje swoją moc. Nie można się motywować do działania, jeśli nie wie się, do czego tak naprawdę się zmierza. NIE PODEJMUJ ZE SOBĄ DYSKUSJI Dobra, załóżmy, że już wierzysz w to, że coś w Twoim życiu zależy od Ciebie. Wiesz już mniej więcej, czego od życia chcesz lub masz chociaż jakieś pomysły. Wracasz właśnie z wódki z kolegami i nachodzą cię ambitne myśli. Przez Twoją głowę przemykają różne marzenia i plany. Dochodzisz do domu i zaczynasz myśleć o tym, że jutro zaczniesz wprowadzać je w życie. Powiedzmy, że kac morderca cię nie pogrążył i faktycznie dalej chcesz zabrać się do działania. Prawdopodobnie nie będzie Ci się chciało, bo o wiele lepiej się myśli, niż działa. Za chwilę zaczniesz wymyślać różnego rodzaju wymówki, dlaczego powinieneś przełożyć te plany na jutro. No bo masz kaca. Bo pada deszcz. Bo naczynia są nieumyte. Uwierz mi, że jeśli Ci się nie chce, to będziesz w stanie wymyślić nawet najbardziej absurdalny argument za tym, żeby nie zabrać się do działania. Dlatego: nie podejmuj dyskusji z samym sobą. WYMYŚL KOŁA RATUNKOWE Czasem jest tak, że faktycznie coś stanie na przeszkodzie w realizacji danego planu dnia. Na przykład trudno iść biegać, gdy złamało się nogę. Warto wymyślić sobie jakieś zastępcze plany działania. Powiedzmy, że jeśli nie udało Ci się pójść na trening, to żeby nie czuć wyrzutów sumienia i frustracji, postaraj się np. nadrobić brak treningu odpowiednią dietą (dotyczy to raczej osób odchudzających się). Nie musi to być też koniecznie zadanie analogiczne do tego, które ominąłeś. Inny przykład: nie poszedłem na trening, ale za to poczytam więcej na temat odżywiania. Chodzi o to, że frustracja jest wielkim wrogiem motywacji. Ta metoda pozwala jej uniknąć. PODEJMIJ DECYZJĘ… Realizowanie nawet najprostszego działania wymaga podjęcia decyzji. Motywowanie się jest niczym innym niż codziennym mówieniem sobie „tak, zrobię to”. Wiem, że brzmi to jak czcza gadanina, ale jeśli potraktujesz własne decyzje jak świętość (wręcz jak słowo honoru składane samemu sobie), to nie będziesz musiał długo czekać na efekty. Świadome podjęcie decyzji to pierwszy krok. Potem będzie jeszcze trudniej, bo pierwszy krok nie jest wcale najtrudniejszy. Łatwo się mówi A, ale B mówi się o wiele ciężej. …I PRZEKROCZ GRANICĘ BÓLU Gdy znów sięgnę pamięcią do czasów licealnych, przypominam sobie moją wymagającą matematyczkę. W szkole zawsze miałem piątki z matematyki bez większego starania się, aż nagle w pierwszej klasie liceum zaczęły się problemy. Matematyka mało mnie wtedy interesowała. Wolałem fizykę, którą fascynowałem się bez reszty, a swoimi pytaniami namolnie terroryzowałem moją nauczycielkę w gimnazjum (np. „Proszę pani, a co by się stało, gdyby elektrony zaczęły okrążać jądro w przeciwnym kierunku?”). Wracając do rzeczy, po raz pierwszy w życiu ktoś pojechał mi po ambicjach, jeśli chodzi o matematykę. Jako tzw. „typowy facet” nie mogłem na taki stan rzeczy nie zareagować. Zacząłem rozwiązywać niezliczone ilości zadań z matematyki. Wtedy jeszcze internet nie był szeroko dostępny, więc żeby mieć więcej zadań do robienia, przeszukiwałem strych u mojej babci w poszukiwaniu książek z zadaniami. Wiedziałem, że muszą tam być, bo moja ciocia, która mieszkała kiedyś w tym domu, uczyła matematyki w szkole. MOTYWACJA Udało się i w ten sposób nauczyłem się przy okazji rachunku różniczkowego i całkowego. Na początku rozwiązywanie zadań nie przynosiło mi żadnej satysfakcji. Wręcz mnie męczyło. Ale po kilku miesiącach przekroczyłem próg bólu. Coś, co wcześniej wydawało mi się mało atrakcyjnym zajęciem, zaczęło pochłaniać mnie bez reszty. A wszystko dlatego, że podjąłem decyzję, może mało ambitną i niedojrzałą, że „udowodnię jej”. W efekcie w ostatniej klasie liceum doszło do tego, że moja matematyczka sama dawała mi do zrobienia zadania, z którymi miała problem. Wtedy czułem się autentycznie jak młody bóg. I wtedy też doszedłem do kolejnej ważnej myśli. Przekroczenie progu bólu, to nie tylko moment, w którym to, w czym się doskonalisz, zaczyna sprawiać Ci przyjemność. To też moment, w którym zaczynasz czuć, że panujesz nad tym, co robisz. To uczucie bardzo podobne do tego, o którym pisałem wcześniej à propos nauki języków obcych. Odnosząc to do praktyki treningowej: jeśli pójdziesz pierwszy raz na siłownię, możesz czuć się wyobcowany. Nie będziesz wiedział, do czego służą te wszystkie sprzęty, dlaczego ci duzi panowie krzyczą jakby właśnie rodzili kamienie nerkowe, a te ćwiczenia, które masz robić… Hmm… Dopiero po jakimś czasie, kiedy opanujesz technikę i napatrzysz się na innych bywalców Twojej siłowni, zaczniesz czuć, że wiesz, o co w tym wszystkim chodzi. Zaczniesz zauważać pierwsze efekty treningów, zobaczysz progres, a w trakcie ćwiczenia będziesz wyczuwać mięśnie. Zaczniesz czuć, że wiesz, co robisz i wtedy dopiero się zacznie się na dobre. Najpierw jednak musisz przekroczyć granicę bólu. PLANUJ Planowanie może wydawać się dość proste, ale budowanie poważnego i mądrego planu wymaga nie lada cierpliwości. Nie ma skuteczniejszego narzędzia w realizacji celów niż solidnie i mądrze przygotowany plan działania. Oczywiście – niektórzy powiedzą, że przecież bez planu też można wiele osiągnąć. Tak samo jak można dojechać z punktu A do punktu B bez mapy. Tylko w którym przypadku mamy większe szanse na sukces? Bez dyscypliny, nieważne jak dobry jesteś, jesteś nikim. - Mike Tyson PLANOWANIE DAJE WIĘCEJ, NIŻ MOŻNA OD NIEGO OCZEKIWAĆ Planowanie to nie tylko lista konkretnych instrukcji, która pozwala osiągnąć określony cel. Proces planowania pozwala spojrzeć na nasze działania i zamiary z dalszej perspektywy. Plan, który powziąłem kilka lat temu i którego celem była poprawa wyglądu mojej sylwetki, doprowadził do tego, że dziś piszę artykuł na ten temat. Konsekwentne dążenie do celu spowodowało, że tematyka dietetyczno-treningowa stała się moją pasją. W konsekwencji poznałem wiele wartościowych osób, z którymi ciągle dyskutuję i utrzymuję kontakt. Sumaryczna wartość rezultatów mojego planu pt. „Zmiana sylwetki” znacznie przekroczyła początkowe założenia. Dlatego właśnie planowanie może dać więcej, niż się od niego oczekuje. Zanim jednak przejdę do tego, w jaki sposób stawiać sobie cele, a potem jak przekuć je w plan, chciałbym napisać kilka zdań na temat poddawania się i porażek. PSYCHOLOGIA PORAŻKI I PODDAWANIA SIĘ Oczywiście nie każdy plan udaje się zrealizować; często na drodze stają nam różne przeszkody. Wtedy plan trzeba zmodyfikować, urealnić albo nawet kompletnie porzucić. Nie uważam, że zasada never give up jest właściwym sposobem działania. Czasami najlepszą drogą jest poddanie się i akceptacja stanu rzeczy. Wmawianie ludziom, że nie powinni się poddawać za wszelką cenę, uważam za szkodliwe. Można się poddać, a czasem to właśnie kapitulacja jest najmądrzejszym rozwiązaniem. PRZYKŁAD TRENINGOWY Żeby jeszcze bardziej uzmysłowić Ci istotę rzeczy, posłużę się przykładem z badania naukowego opublikowanego na łamach „American Journal of Physiology”1 . Wzięło w nim udział 60 zdrowych, lecz otyłych mężczyzn. Podzielono ich na 3 grupy. 1. Grupa kontrolna (jej członkowie prowadzili dotychczaowy tryb życia). 2. Grupa średnia (jej członkowie wykonywali codziennie trening aerobowy przez około 30 minut). 3. Grupa wysoka (jej członkowie wykonywali codziennie trening aerobowy przez około 60 minut). Co się okazało po 13 tygodniach badania? Że grupa średnia i wysoka straciły mniej więcej taką samą liczbę kilogramów. Badanym dobierano różne diety, ale mniej więcej na tym samym poziomie energetycznym. Jakim cudem tak się stało? Przecież grupa wysoka wykonywała trening aerobowy dwa razy dłużej niż grupa średnia. Sekret tkwi w tym, że członkowie grupy średniej wykazywali o wiele większą spontaniczną aktywność w ciągu dnia. Osoby z grupy wysokiej były zbyt zmęczone 60-minutowym treningiem i nie wykazywały w ciągu dnia więcej aktywności fizycznej. Ich organizmy intuicyjnie rezygnowały z dodatkowej, spontanicznej aktywności fizycznej ze względu na zbyt duże przeciążenie godzinnymi sesjami treningowymi. Jaki z tego morał? Dokładnie taki sam jak w poprzednich przykładach: więcej wcale nie oznacza lepiej i czasem warto dać sobie więcej luzu i po prostu odpuścić. W JAKI SPOSÓB FORMUŁOWAĆ CELE? Plan to zbiór osadzonych w ramach czasowych czynności, które mają doprowadzić do realizacji pewnego celu. Dlatego zanim przystąpisz do przygotowania planu, musisz wiedzieć, jakie masz cele. Czym zatem powinien charakteryzować się dobry cel? Dwa najważniejsze dni Twojego życia to ten, w którym się urodziłeś oraz ten, w którym dowiedziałeś się po co. – Mark Twain Cel powinien być konkretny. Jeśli chcesz schudnąć, to cel nie powinien brzmieć „Chcę schudnąć”, tylko np. „Chcę schudnąć 5 kg w półtora miesiąca”. Cel powinien być mierzalny. Powinieneś być w stanie jakoś zmierzyć, czy osiągnąłeś ten cel lub na jakim etapie osiągania go jesteś. Na przykład jeśli chcesz zaoszczędzić 3000 zł na wczasy, to w bardzo prosty sposób będziesz mógł monitorować, na jakim poziomie realizacji celu jesteś, oszczędzając kolejne sumy pieniędzy. Cel powinien być osadzony w czasie. Należy ustalić, kiedy chcesz go osiągnąć. Nieważne, że dopiero praktyka i rzeczywistość to zweryfikują. Postawienie sobie bariery czasowej znacznie polepsza motywację do działania. Cel powinien być zrozumiały i jasny. Cel pt. „Chcę mieć lepszą sylwetkę” jest zupełnie niejasny i nieprecyzyjny. To bardziej pobożne życzenie niż konkret. Cel powinien być realistyczny. Warto pomyśleć o tym w kontekście ram czasowych celu. Nierealnym celem jest chęć zostania milionerem w tydzień, realnym zaś chęćzostania nim w ciągu dziesięciu lat. Z własnego doświadczenia dobrze znam zbyt wysokie podnoszenie poprzeczki. Uwierz mi – nie ma racjonalnych powodów, żeby od razu robić sobie pod górkę. Pamiętaj, że czasem lepiej odpuścić. Cel powinien być elastyczny. Jeśli chcesz schudnąć 5 kg w półtora miesiąca, to nie będzie miało większego znaczenia osiągnięcie tego celu dopiero po 2 miesiącach . Cel podstawowy, utrata wagi, zostanie w końcu osiągnięty. Czasem okoliczności i różne nieprzewidywalne zmienne losowe staną Ci na drodze. Dlatego Twój plan musi być na to przygotowany, a Twoje nastawienie powinno być elastyczne. Cel powinien być zgodny z wartościami, które wyznajesz. To istotny element, który również warto brać pod uwagę. Pamiętasz przykład mojej redukcji, o którym pisałem przy okazji poddawania się? Postanowiłem przerwać redukcję w pewnym momencie, ponieważ uznałem, że ważniejsze jest moje zdrowie niż krata na brzuchu i moje ambicje. Zrobiłem tak, ponieważ realizacja celu zaczęła zagrażać czemuś, co jest dla mnie ważniejsze niż on sam. Wartości, które wyznajesz, powinny być narzędziem samoregulującym dobór celów. JAK PRZYGOTOWAĆ DOBRY PLAN? Najpierw musisz sformułować cele. Proponuję zacząć od wypisania ich na kartce. Luźne, niezobowiązujące myśli w stylu: „chciałbym zmienić to…”, „chciałbym zmienić tamto…” itp. Potem spróbuj każdy z celów sformułować w takiej formie, która będzie zgodna z cechami dobrego celu podanymi wcześniej. Weźmy przykład: „Chciałbym poprawić wygląd mojej sylwetki”. Ten cel jest nieprecyzyjny, nieosadzony w czasie, nie ma wbudowanego żadnego mechanizmu mierzącego efekty. Spróbujmy go więc trochę podrasować. Wstępna analiza takiego celu mogłaby wyglądać tak. Mam lekką nadwagę i brzuszek, źle się odżywiam i uprawiam mało sportu. Nic dziwnego, że moja obecna sylwetka jest dla mnie powodem do wstydu. Jak widać z prostego „Chcę poprawić wygląd sylwetki” wyłoniło się kilka nowych informacji: źle się odżywiam, nie uprawiam sportu, moja obecna sylwetka jest dla mnie powodem wstydu. Tyle informacji udało nam się uzyskać przez szybkie pochylenie się nad samym celem. Idźmy dalej tym tropem. Nie za bardzo wiem, w jaki sposób miałbym sobie poradzić. Nie wiem, co konkretnie miałbym zrobić, żeby zmienić tę sytuację. Może dlatego zamiast kupować karnet na siłownię, poświęcę miesiąc na doedukowanie się w tej tematyce. Do tego zredukuję spożycie słodyczy i alkoholu oraz wprowadzę do mojej codziennej rutyny spacery. Już zaczyna to wyglądać coraz lepiej. Myśli powoli zaczynają się konkretyzować. Najbliższe 30 dni poświęcę zatem na te trzy rzeczy. Po pierwsze: słodkie będę jadł najwyżej raz dziennie, a nie 10 razy dziennie jak obecnie. Po drugie: każdego wieczoru wyjdę na krótki spacer. Po trzecie: codziennie przeznaczę 30 minut na czytanie o treningach i diecie. I teraz wszystko pięknie gra! Cele są konkretne, precyzyjne, łatwe do zmierzenia, realistyczne i osadzone w czasie. W tym przypadku ogólny cel to wytrwać w tych postanowieniach, plan zaś to opis częstotliwości wykonywania tych czynności. Nie jest to może plan najambitniejszy, ale skrojony na miarę możliwości danej osoby. Jest krótkoterminowy i ma charakter przygotowawczy. A jakby wyglądało to w przypadku planu bardziej złożonego? Sprawa może wydawać się łatwa, ale budowanie mądrego planu jest czynnością skomplikowaną. Zwłaszcza jeśli mamy wprowadzić do niego jakieś narzędzia mierzące efekty. Załóżmy, że nasz bohater w ciągu tego miesiąca wytrwał w swoich postanowieniach. Dowiedział się przy okazji dostatecznie wiele na temat treningu i diety i jest gotów poczynić dalsze, bardziej konkretne kroki. Mam przynajmniej 14 kg tkanki tłuszczowej do stracenia, żeby osiągnąć poziom, który będzie dla mnie w miarę satysfakcjonujący (jak sądzę – dopiero w dalszej perspektywie będę mógł to zweryfikować). Nie chcę za bardzo szaleć, zresztą mam też dużo innych obowiązków, więc dam sobie na wykonanie tego zadania 7 miesięcy, co daje 2 kilogramy na miesiąc, czyli 0,5 kilograma na tydzień. Założę zeszyt, w którym będę spisywać swoje postępy. Będę notować przebieg moich treningów (znalazłem jakiś plan treningowy dla osób początkujących, myślę, że będzie dla mnie odpowiedni) oraz to, jak mocno trzymałem się rozpiski żywieniowej (zacznę liczyć kalorie za pomocą aplikacji). Raz na dwa tygodnie będę się ważyć i będę zapisywać ten wynik na pierwszej stronie zeszytu wraz z podaną datą. Jeśli tempo postępów spadnie poniżej przewidywanych 2 kilogramów na miesiąc, wprowadzę kilka zmian. W pierwszej kolejności lekko zmniejszę spożycie kalorii. Jeśli to nie pomoże w ciągu dwóch tygodni, to nieco wydłużę czas trwania treningów. Jeśli to dalej nie pomoże, to zgłoszę się do kogoś po profesjonalną pomoc w ułożeniu nowego planu żywieniowego i treningowego. Zauważ, że teraz mamy do czynienia z całkiem precyzyjnym planem i z jasno określonym celem. Mało tego, wprowadzone jest nawet kilka planów awaryjnych, które zostaną odpalone w momencie, kiedy pomiar wagi będzie gorszy niż planowany. To również istotna część każdego planu. Warto pisać plan awaryjny, który będzie naszym kołem ratunkowym, kiedy coś pójdzie nie tak. Nie daje to oczywiście żadnej gwarancji sukcesu, ale minimalizuje ryzyko porażki. W tym momencie masz wystarczającą ilość informacji i przykładów, żeby przystąpić do analizy własnych celów i pisania planu - do dzieła!
  3. 1 punkt
    Rumcajs

    Najlepsze Spalacze Tłuszczu - Ranking

    Generalnie z tego co piszesz to otrzymałaś bardzo trafną radę. Ground Zero ma sporo więcej składników energetycznych i termogenicznych niż Thermo Speed więc nie będzie to dobry wybór w Twoim przypadku. Osobiście postawiłbym właśnie na połączenie Burn24 i Corti-Lean jeśli zależy Ci na skutecznej redukcji tkanki tłuszczowej z całego ciała. Jeśli chodzi o diuretyk to również nie ma przeciwwskazań aby go dołączyć.
  4. 1 punkt
    Rumcajs

    Najlepsze Spalacze Tłuszczu - Ranking

    rebet Thermo Craze bardzo dobry produkt jeśli chodzi o redukcje tłuszczu, fajnie hamuje łaknienie i oparty jest o to co faktycznie działa, aczkolwiek dość mocno podnosi poziom energii więc również musisz o tym pamiętać. Większości tego typu działanie odpowiada bo jest dodatkową motywacją do większej aktywności fizycznej. Z tego co piszesz to masz regularnie różne treningi więc wybór myślę, że jak najbardziej trafiony. Dawkowanie standardowe jak przy większości spalaczy termogenicznych 1 kapsułka codziennie przed śniadaniem oraz druga przed treningiem, a w dni wolne od treningu przed obiadem. Przy Twojej wadze nie ma narazie większego sensu stosowanie spalaczy targetowych czy blokerów apetytu bo te składniki masz już w Thermo Craze. Możesz jedynie pomyśleć nad dobrym boosterem metabolizmu który w Twoim wypadku wydaje się mieć większy sens. Jest kilka dobrych produktów w tej kategorii natomiast u Ciebie fajnie sprawdziłby się Brawn Thyro-Lean który dodatkowo obniża poziom cukru we krwi co też ma spore znaczenie. kaja Bardzo dobre połączenie, natomiast Diuretic Complex stosuj lepiej razem z posiłkami lub po nich. Nie ma sensu stosować ich na pusty żołądek. Jeśli chcesz coś do nich dorzucać to moim zdaniem bardzo dobrą i jednocześnie ekonomiczną opcją jest Fukoksantyna np. z firmy #RAW masz bardzo wydajną i dobrej jakości. Przy dłuższej suplementacji korzystnie wpływa na redukcję tkanki brzusznej, a Clinical Burn większość składników ukierunkowanych jest na tkankę brunatną więc będzie to wartościowy dodatek do całego zestawu. optymistka Najlepiej załóż swój temat i postaramy się tam zobaczyć gdzie leży problem. Wklej tam swój przykładowy jadłospis z ostatnich dni.
  5. 1 punkt
    adrian_hoim

    Pod koniec redukcji

    Mogę potwierdzić, że 7-Keto DHEA działa na kortyzol, robiłem badania, ponieważ miałem przekroczony, po 3 tygodniach jest wszystko z normie.
  6. 1 punkt
    Arnold78

    OLYMPUS LABS Assassinate

    Ekstrakt z liścia oliwnego który znajduje się w składzie Assassinate może regulować poziom cukru we krwi, jednak bezpośrednio nie koliduje z lekami przeciwcukrzycowymi więc nie ma przeciwwskazań do stosowania. Jeśli chodzi o same właściwości obniżające poziom cukru to ma raczej umiarkowane / delikatne. Napewno burn24 miał więcej takich składników więc Assassinate nie zbije poziomu cukru zbyt nisko. Ma więcej składników bezpośrednio działających na lipolizę czy termogenezę ( bez stymulantów oczywiście ).
  7. 1 punkt
    Kazam

    OLYMPUS LABS Assassinate

    Burn24 to spalacz lipotropowy, który także zwiększa wrażliwość, komórek na działanie insuliny (odpowiedni dla osób mających np. insulinoporność) stosuje się go przed posiłkami, pozwala wtłaczać węglowodany w postać glikogenu, a nie triglicerydów (finalnie tkanki tłuszczowej). Natomiast Assass1nate to po prostu bardzo dobry spalacz termogeniczny, który jako jeden z niewielu termogeników nie ma żadnych stymulantów, więc może być stosowany z powodzeniem przez osoby mające problemy z sercem, układem krążenia itp. Generalnie nie da się jednoznacznie określić, który z nich jest lepszy, bo to zależy od wielu czynników, a przede wszystkim tym, dlaczego mamy za dużo tłuszczu. Jeśli wynika to z nadmiaru spożywanych węglowodanów/cukrów/śmieciowego jedzenia, to lepszą opcją byłby Burn24, jeśli szukamy jednak produktu, który pozwoli nam spalać znacznie więcej kalorii/tłuszczu w czasie aktywności fizycznej, to lepszy będzie Assassinate. Odnośnie małej liczby opinii, Olympus Labs to dość elitarna marka w USA i na tamtejszych forach jest sporo opinii o nim. Ale na rynku nie jest o nim mniej opinii niż o Burnie24, który na rynku jest kilka już lat.
  8. 1 punkt
    e-lite

    Pod koniec redukcji

    Skład bardzo przyzwoity. w kierunku poprawy samopoczucia czy libido powinien się dość dobrze sprawdzić. Tego konkretnego akurat nie miałem okazji stosować, natomiast ma sporą dawkę Fadogi i dobrej jakości Long Jack. Z tych boosterów testosteronu które ja miałem okazje stosować to bardzo dobrze wspominam takie produkty jak Activate Xtreme oraz StokedXT więc możesz sobie jeszcze na nie zerknąć.
  9. 1 punkt
    e-lite

    Suplementy i spalacze

    Tak jak wspomniał Rumcajs przy takiej budowie na start lepszy byłby Burn24 jako mimetyk insuliny, a Alphaburna możesz sobie zostawić na późniejszy etap jeśli będzie konieczny. Oczywiście jeśli bardzo chcesz to nie zaszkodzi, jednak ja robiłbym to właśnie w takiej kolejności :-)
  10. 1 punkt
    Rumcajs

    Suplementy i spalacze

    Z tego co piszesz to masz niestety jeden z najgorszych typów budowy ciała do wypracowania fajnej sylwetki, czyli tkanka tłuszczowa biała ma dużym udział w całym zatłuszczeniu, a efekt gromadzenia się tłuszczu na biodrach jest dość nieestetyczny. Minusem jest to, że za taki rozkład tłuszczy odpowiada przede wszystkim genetyka i ciężko jest z tym skutecznie walczyć. Natomiast nie oznacza to, że nie możesz zbudować dobrej sylwetki, jednak kluczowe jest w pierwszej kolejności obniżenie poziomu ogólnej tkanki tłuszczowej. Aby pozbyć się tzw. "boczków" musisz zejść z poziomem tłuszczu dość nisko. Jeśli uda się wprowadzić aktywność w postaci roweru byłoby super. Jeśli jesteś zdrowy to na Twoim miejscu postawiłbym na dobrej jakości spalacz termogeniczny który działa wielokierunkowo, zarówno na metabolizm, termogenezę, lipolizę i jednocześnie hamuje łaknienie. Takich przemyślanych produktów jest na rynku może kilka. Osobiście wybrałbym Fenix Ground Zero lub coś innego zawierającego w składzie LeanGBB czy 6-Paradol który ma zdolność do aktywowania tkanki białej. Możesz rozważyć też spalacz o nazwie ANS Thermo Craze, ma bardzo dobry skład, natomiast nie jest u nas popularny. Na zachodzie zbiera bardzo dobre recenzje. Wybierałbym więc pomiędzy tymi środkami. Jeśli chcesz zwiększyć efektywność możesz pomyśleć o dobrym produkcie zwiększającym wrażliwość komórek na insulinę, gdyż 90 procent osób o takiej budowie ciała ma insulinooporność. Dobrą opcją jest Burn24 który poza tym że jest świetnym mimetykiem insuliny to dodatkowo znacznie podnosi poziom lipolizy.
  11. 1 punkt
    Kazam

    Spalacze tłuszczu - jak i kiedy stosować, dawkować?

    Ground Zero Black Edition w moim odczuciu jak najbardziej nadaje się na pierwszy kontakt ze spalaczami, ponieważ pod kontem obecności składników pobudzających nie jest to jakaś kosa, natomiast bardzo dobrze pali fat. Co do dawkowania to rozpocznij sobie standardowo od porcji 1 kapsułka przed treningiem lub rano. Po 2-3 dniach dodaj kolejną i stosuj 1 kap. po przebudzeniu oraz 1 kap. przed treningiem lub przed obiadem. Jeśli chcesz mocniejsze pobudzenie to po jakimś czasie możesz zwiększyć sobie porcję przed treningową. Generalnie nie przekraczaj 3 kap. na dobę.
  12. 1 punkt
    Kazam

    Pod koniec redukcji

    Erase Fast jak najbardziej warto stosować na ostatnim etapie redukcji. Sam bardzo dobrze czuje się po tym środku i okresowo wrzucam go sobie do suplementacji. Czuć lepszą regenerację i ta uporczywa tkanka tłuszczowa się u mnie nie odkłada, nawet jak mam lekką nadwyżkę kaloryczną, więc na redukcji tym bardziej się sprawdzi. Co do termogenika to póki masz Clinical Burn i Yohimbine to warto skończyć te opakowania bo to dobre środki które można śmiało razem połączyć. Dawki Yohy są mocno zależne od tolerancji, ale ja osobiście dorzucałbym 5-10 mg do porcji Clinicala, nie przekraczałbym 15 mg na porcję nawet jak masz sporą tolerancję. Jak skończysz ten zestaw to masz generalnie sporo opcji do wyboru. Jeśli fundusze pozwalają to możesz spróbować jakiegoś mocniejszego spalacza solo np. Alri Viper 5.0 albo Ground Zero. Oba są bardzo dobrą opcją na końcówkę redukcji więc pewnie wybierałbym pomiędzy nimi. Napewno oba mają większy potencjał niż Inferno i Clinical Burn.
  13. 1 punkt
    Rumcajs

    Najlepsze Spalacze Tłuszczu - Ranking

    Alavandares Osobiście nie stosowałem, ale patrząc na skład i opinie to raczej bardzo słaby produkty. Jak zależy Ci na lekkim pobudzeniu to lepiej kupić kofeinę solo, ewentualnie złożyć sobie stack kofeina + johimbina jeśli dodatkowo ma wspomóc redukcję. Martynn Zestaw jak najbardziej ma sens i produkty dobrane są w optymalny i przemyślany sposób. Generalnie kwestia tego, jak duże masz problemy z apetytem. Jeśli są one rzeczywiście uciążliwe to można pomyśleć nad suplementacją taką jak np. Satietrim lub Caralluma. Są to związki które działają na ośrodek mózgu i realnie zmniejszają chęć na podjadanie w ciągu dnia, a nie tylko doraźnie. Szczególnie przydają się jeśli ktoś ma problemy np. z wieczornym podjadaniem. W późnych godzinach nie stosujemy termogeników więc jest to dobra opcja aby nadmiar głodu wieczorem nie popsuł naszych efektów. Jeśli chodzi o redukcję tłuszczu to masz suplementy ze wszystkich kluczowych grup więc powinnaś być zadowolona z efektywności.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...