Nie pytam o rady, dzielę się swoją historią.
Cierpię na Scheuermanna. Mam zniszczone stawy kręgosłupa, wielokrotne włamania blaszek granicznych, przepukliny, uciski na korzenie nerwowe i jeszcze parę. Do tego zawsze miałem słabe i bolesne stawy. Często bolą, blokują się, boleśnie trzeszczą. Zaczęło się w okresie dojrzewania, a dziś mam 40 lat. Przez dziesięciolecia różne suple, diety, fizjo. W międzyczasie sam zrobiłem mgr fizjoterapii i uprawnienia trenerskie. Dopingu nie polecam nikomu. To może zniszczyć organizm doszczętnie. Ale jak ktoś bywa zdesperowany......to czasem godzi się na ryzyko. Dlaczego tak? Bo jestem pacjentem w bólu przewlekłym. Mam okresy kiedy jest dobrze i kiedy jest źle. Dla stabilizacji kręgosłupa i stawów niezbędne są mięśnie, ale ich przyrost trwa. A jak się ma przerwy to o efekty, który ustabilizują stawy ciężko. W akcie desperacji.....sięgnąłem po ostarynę. Dwa lata temu spróbowałem pierwszy raz. 15mg dziennie przez ok 8 tygodni. W tym czasie efekty miałem naprawdę zadowalające. Ból o wiele mniejszy, stabilizacja i siła większe. Jak mógłbym to porównać? Mniej więcej do 12-15 tygodni normalnego treningu rehabilitacyjnego (w moim wykonaniu). Efekty uboczne? Brak. Z tym, że ćwiczę całe życie i według dostępnych kalkulatorów FFMI jestem na poziomie ok 80-90% max naturalnych możliwości. Czyli jest nieźle, ale nie są to wyniki sportowe. "Cykl" wsparty innymi suplami i odpowiednią dietą oraz innymi zabiegami optymalizującymi naturalne zdolności regeneracyjne. Obecnie zacząłem kolejny 'cykl' tego typu i widzę jego efekty. Jednakże - tu mówimy o efektach u osoby doświadczonej, acz cierpiącej i z ograniczeniami. Lepsze efekty widziałem u zdrowych naturali. U mnie to efekt desperacji. Gdybym był zdrowy to bym nie brał. Ale jeśli są inni desperaci to chętnie odpowiem więcej o moim doświadczeniu.